sobota, 1 października 2011

Zainspirowana pracami MonDu zabrałam się za druty. Coś ciepłego na szyje już prawie skończone :)
W międzyczasie plączę bransoletki, wciągająca sprawa.

 Naszyjnik z korali ceramicznych dla Moni.
Tak spędziliśmy wczorajszy Dzień Chłopaka z moimi chłopakami. Udało nam się w ostatniej chwili kupić bilety na mecz Lotos Trefl Gdańsk - PGE Skra Bełchatów. Mecz i atmosfera... niesamowite.
 
W ostatnim czasie w kuchni powstało ciasto marchewkowe, ciasto drożdżowe ze śliwkami, chlebek bananowy, szarlotka, kruche ciasteczka, z przetworów na zimę sok z malin, sok z winogron, sok z czarnego bzu (zwany przez nas bździlem ;) )

 PS. Dziękuję za odwiedziny.
Zmykam pobuszować po waszych blogach ;)

4 komentarze:

  1. Kobieto - kiedy Ty masz na to czas - może zamieszkam w Twojej kuchni? - piszesz o takich smakowitościach! Bransoletka rewelacyjna!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo to pierwsze biżu - piękności! myslałam, ze to może taka obróżka :)moj styl!

    kochana, pieczesz, wypiekasz, a gdzie są fotki tych cudowności?? :P nie podzielisz się ze światem :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do mojej kuchni :)podzielę się ... kaloriami hahaha
    Martuś hmm często jest tak, że nie zdążę zrobić fotek ;) smakołyki znikają.
    Wkrótce nowe bransolety.

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna bransoletka! widzę, że w Twojej kuchni dużo się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)