W dalszym ciągu pogoda nie działa pozytywnie... ale tylko na pisanie ;)
Siedzę sobie przy ciepłej herbatce i dłubię różności. Od tej twórczej pracy bałagan na stole i dookoła nieziemski. Wczoraj wygospodarowałam kawałek miejsca na stole Siasi, która wpadła do mnie na kolorowanie disstresami. Efekty tej pracy w kolejnych postach.
Dzisiaj róże z listków zebranych w Gdyni w Dzień Niepodległości i jak przystało na studentkę architektury krajobrazu ...drzewka - moje pierwsze magnesiki.
Zapraszam do obejrzenia :)
Miłego wieczoru :)


